Czy Węgry i Polska zawetują unijny budżet?

  • 09.11.2020, 18:55
  • EURACTIV.pl
Czy Węgry i Polska zawetują unijny budżet?
Po osiągnięciu wstępnego kompromisu ws. powiązania mechanizmu praworządności z budżetem Unii Europejskiej, premierzy Węgier i Polski zagrozili użyciem weta, jeżeli wynegocjowane rozwiązanie nie będzie korzystne z punktem widzenia rządów obu państw.

Viktor Orbán, premier Węgier,  przesłał list do niemieckiej prezydencji w Radzie UE, jak również przywódców krajów, które będą sprawować przewodnictwo w następnej kolejności – Słowenii i Portugali – a ponadto szefa Rady Europejskiej i przewodniczącej Komisji Europejskiej.

W piśmie, które otrzymała kanclerz Niemiec Angeli Merkel, a także Charles Michel oraz Ursula von der Leyen, węgierski premier zapowiedział zawetowanie budżetu UE i Funduszu Odbudowy UE, jeśli przyjęte zostanie rozporządzenie łączące przekazywanie środków z tzw. zasadą praworządności.

Szef węgierskiego rządu podkreślił, że takie rozwiązanie zagraża interesom Węgier, a „także niszczy zaufanie między państwami członkowskimi”.

„Polska i Węgry nie zgadzają się na uzależnienie wykorzystania funduszy UE od ideologicznych warunków”, oznajmił już w piątek (6 listopada) szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto po rozmowie z ministrem spraw zagranicznych Zbigniewem Rau.

„Zgodziliśmy się, że chodzi tu nie o pieniądze brukselskich biurokratów, tylko o fundusze powstałe dzięki pracy Europejczyków (w tym Polaków i Węgrów). Dlatego nie możemy dopuścić do tego, by ktokolwiek uzależniał kwestię pieniędzy europejskich od subiektywnych, ideologicznych warunków czy wykorzystywał ją do szantażu politycznego”, podkreślił szef węgierskiej dyplomacji.

Myśl swojego ministra rozwinął premier Orban we wspomnianym liście. Zaznaczył w nim, że dla Węgier takie wspólne wartości, jak np. praworządność mają znaczenie fundamentalne i są podstawą demokracji, ale ocena sposobu ich wyrażania się i zastosowania należy do Węgrów, „którzy są do tego zdolni tak sami, jak każdy inny europejski naród”.

Również premier Mateusz Morawiecki nie zostawił wątpliwości, co myśli o osiągniętym w czwartek (5 listopada) kompromisie. Polityk został na piątkowej (6 listopada) konferencji prasowej zapytany, co oznacza dla Polski czwartkowe wstępne porozumienie Parlamentu Europejskiego i niemieckiej prezydencji ws. mechanizmów powiązania praworządności z budżetem Unii Europejskiej.

„Na pewno skorzystamy z prawa do sprzeciwu, jeśli nie dojdziemy do porozumienia w sprawie powiązania tzw. praworządności z budżetem UE”, oświadczył Morawiecki. Jak dodał, nie będzie zgody na uzależnienie wydatków budżetowych od wyobrażeń KE co do tego, jak funkcjonuje państwo polskie.

Jak dodał, nie ma możliwości, aby „tylnymi drzwiami”, przez mechanizm warunkowości, Komisja Europejska, czy inne instytucje Unii mogły dokonywać samodzielnej oceny stanu działań poszczególnych państw w różnych obszarach, i w oparciu o niejasne kryteria dokonywać np. wstrzymywania płatności z funduszy.

„My już mamy – w cudzysłowie – swoje dobre doświadczenia przez ostatnie trzy lata. I dzisiaj na pewno skorzystamy z naszego prawa do sprzeciwu w sytuacji, jeśli nie dojdziemy do porozumienia, jeżeli te sformułowania, które tam się znajdą, nie będą odpowiadały naszym oczekiwaniom”, oświadczył Morawiecki.

Z kolei Orban w liście do unijnych przywódców miał zaznaczyć, że istotą lipcowego kompromisu szefów państw i rządów UE było to, że decyzja dotycząca praworządności oraz wieloletnich ram finansowych UE i pakietu odbudowy zapada jednocześnie. „Parlament Europejski i niemiecka prezydencja Rady Unii Europejskiej odrzuciły to obecną propozycją”, podkreślił polityk.

Po lipcowym szczycie w Brukseli, na którym przywódcy państw członkowskich doszli do kompromisu ws. unijnego budżetu oraz warte 750 mld euro Funduszu Odbudowy UE zarówno Morawiecki, jak i Orban przekonywali, że udało im się „zablokować arbitralne mechanizmy polityczne dot. ograniczania budżetu”.

Premier zarzucił też Komisji Europejskiej, że jej niedawny raport na temat praworządności nie opiera się na faktach, tylko jest raczej motywowany politycznie. Zdaniem Orbana „zarysowuje się narzędzie, za pomocą którego można by ingerować nawet w demokratyczny proces wyborczy w poszczególnych krajach”.

 

 

EURACTIV.pl

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu pomerania.tv z siedzibą w Szczecinie, który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe