Przebaczenie czy pojednanie

  • 12.02.2019, 11:15 (aktualizacja 14.02.2019 10:54)
  • Marzena Jagielska
Przebaczenie czy pojednanie pixabay
Przebaczenie a pojednanie to dwie różne sprawy. Zajęło mi sporo czasu, zanim to zrozumiałam.

Przebaczenie jest w gestii mojej woli, co oznacza, że mogę podjąć decyzję zupełnie niezależnie od okoliczności. W tym jestem wolna jak królowa i jeśli chcę, mogę żyć w ustawicznym wybaczaniu. Ale pojednanie to pogodzenie obu stron, zatem rodzaj interakcji. Tu już nie tylko moja dobra wola jest potrzebna, ale także tej drugiej osoby.

Właśnie dlatego pojawiają się różne trudności. Pierwszą przeszkodą jest czasem poczucie sprawiedliwości. Kto zawinił, niech przeprasza - myślimy. Życie pokazuje, że łatwiej rękę do zgody wyciągnąć tej osobie, która ma mniejsze poczucie winy. Kolejną jest lęk przed wychodzeniem z inicjatywą o pojednaniu. Najzwyczajniej w świecie boimy się odrzucenia, może następnych przykrych słów, a nawet eskalacji konfliktu. Jeśli sprawa dotyczy osoby, z którą mamy częsty kontakt jak członek rodziny czy współpracownik, możemy po mowie ciała próbować rozeznać, jakie jest nastawienie tej osoby do nas i czy jest szansa na rozmowę. Trudniej będzie, jeśli kogoś widujemy sporadycznie.

Pojednanie bez wątpienia jest procesem. Potrzeba dać sobie czas i pozwolić ułożyć się w nas emocjom. Nie negować ich, nie bagatelizować. Niech wybrzmiewają, jak długo jest to potrzebne. Często bowiem za złością odkryjemy nasz lęk. Za gniewem nasze wcześniejsze poranienia. Warto w ocenie sytuacji zobaczyć także swój wkład w konflikt. To pozwoli nam odkryć, być może mało dotąd uświadomione, schematy lub sposoby myślenia. Czyli tak naprawdę lepiej poznać siebie. W tym sensie konflikt może być korzystnym dla nas doświadczeniem.

Kiedy zatem, będąc w zgodzie ze sobą, odkrywamy własną gotowość do pojednania, co dalej? Ja wspieram się modlitwą. Oddaję Bogu tą sprawę, osobę, której dotyczy, a także przebieg pojednania. Dlaczego tak? Bo czuję własną kruchość. Bo wiem już z autopsji, że pojednanie czasami przekracza ludzkie siły. Tak po prostu. Bez pomocy Łaski nie dam rady. A jednocześnie także dobrze wiem, jakie wspaniałe są owoce pojednania. I chcę ich. Bez Boga ani do proga, zatem dla mnie pojednanie to angażowanie też wymiaru duchowego. A może zwłaszcza duchowego.

Kolejny krok do pojednania - to wspólne spotkanie. Bardzo ważne jest nastawienie na słuchanie (bez komentowania) drugiej strony konfliktu. Ale także gotowość mówienia o sobie.  O tym, co ja czuję, czego ja pragnę, za co żałuję. Rozmowa, w której powiem, czego potrzebuję, na czym mi zależy. Szczera, ale z pamięcią na to, by mówić prawdę tylko z miłością. Ważne są słowa "wybaczam" czy "proszę o wybaczenie". Są osoby, które potrzebują usłyszeć "to się więcej nie powtórzy". Inne z kolei oczekują na wyrazy skruchy "tak mi przykro" i przyznania się do winy "postąpiłam niewłaściwie...". Dla pewnej grupy osób ważne jest z kolei zadośćuczynienie w postaci kwiatów, drobnego prezentu lub bardziej konkretne, w zależności od sprawy. Czy to wszystko wystarczy? Niestety, nie mamy żadnej gwarancji. Drugi człowiek jest zawsze tajemnicą. I nigdy nie wiemy, jak on przeżywa całą sytuację konfliktu.

Możemy o to zapytać. Wysłuchać bez oceniania. Wysłuchać okazując empatię. To trudna sztuka dialogu i otwartości. Ale niezmiernie ważna i potrzebna. Zobaczmy, jak wiele relacji łączy nas na co dzień. Jak zatem wiele potrzebujemy wrażliwości i indywidualnego podejścia do każdej z nich!

Jak w praktyce może wyglądać fizyczny gest pojednania? Myślę, że jest ich tak wiele i są tak różne, jak różni jesteśmy my sami. Z reguły pozytywnie przyjmowane są takie  gesty jak podanie dłoni, przytulenie, pocałowanie, serdeczne poklepania, pogładzenie dłoni czy głowy lub pleców. Wynika to oczywiście z relacji, jaka łączy nas z tą osobą. Bardziej poufałe gesty są tam, gdzie mamy więź rodzinną czy przyjacielską. Nieco większy dystans zachowamy wobec osoby, w stosunku do której jesteśmy w zależnościach służbowych czy wobec dalszych znajomych. Sądzę jednak, że i tu podanie sobie rąk i uścisk jest jak najbardziej na miejscu. Warto być otwartym na inicjatywę tej drugiej osoby. To przecież często spontaniczna reakcja, podbudowana dużym ładunkiem pozytywnych emocji. Pojednanie przywraca nam wolność. Uczy pokory i szacunku wobec odmienności innej osoby, jej poglądów, wrażliwości, życiowych doświadczeń. Pozwala na przyszłość lepiej budować relacje. I co najważniejsze pokazuje, że ostatnie słowo należy do Miłości. Ona zawsze wygrywa.

 

zdjęcie:pixabay                                                                             

Marzena Jagielska
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu pomerania.tv z siedzibą w Szczecinie, który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe